Pniewy podbijają Hiszpanię!

15 czerwca 2017 | Autor tekstu: Dominik Muchajer

Wiele osób jeszcze spało, gdy wczesnym rankiem, 31 maja br. grupa uczniów z Zespołu Szkół im. Emilii Sczanieckiej w Pniewach oraz kilkoro tegorocznych absolwentów wraz z p. prof. Magdaleną Klimowicz-Maciejko, wstawiła się do odprawy biletowej na lotnisku Ławica w Poznaniu. Tym razem wybraliśmy się na podbój Barcelony i jej okolic. Podczas wyprawy towarzyszyła nam pani pilot Emilia Kierzyńska z biura turystycznego DEDRA z Poznania. Wystartowaliśmy o godzinie 7.10, aby po około 2,5 godzinach lotu wylądować na lotnisku Barcelona El-Prat – i rozpocząć naszą hiszpańską przygodę.

Nie traciliśmy czasu – zaraz po przylocie ruszyliśmy na zwiedzanie stolicy Katalonii i już pierwszego dnia pobytu odkrywaliśmy Barcelonę śladem architektonicznych dokonań najsłynniejszego hiszpańskiego architekta Antonio Gaudiego.

Najpierw podziwialiśmy kościół św. Rodziny (hiszp. La Sagrada Familia), którego budowa trwa już przeszło 100 lat, a została zapoczątkowana w 1882 roku i ciągnie się do dzisiaj. Planowanie ukończenie ma nastąpić w 2026 roku, dokładnie 100 lat po śmierci Gaudiego, który zwykł mawiać: „Mojemu klientowi się nie śpieszy”. …

Następnie przyszedł czas na pierwsze zakupy, uczestnicy mieli czas na regenerację i zakup pierwszych pamiątek. Potem udaliśmy się do kolejnej atrakcji turystycznej Barcelony – Parku Güell, gdzie już od wejścia można zobaczyć dziwaczne budowle, rzeźby i mozaiki.  W drodze powrotnej zobaczyliśmy Dom Mili, kolejne arcydzieło Gaudiego, obecnie znany jest również jako La Pedrera (Kamieniołom), gdyż zbudowany został z kamienia. Uważa się, że najciekawszym elementem budynku (który kształtem przypomina wzburzone morze) jest jego dach. Znajdują się na nim surrealistyczne w swoim kształcie kominy oraz rzeźby. Kolejnym przystankiem okazał się być Dom Batlló – budynek mieszkalny znajdujący się przy Passeig de Gràcia 43, przebudowany w latach 1904–1906 przez Antoniego Gaudíego, w którym architekt zaprojektował także detale wyposażenia wnętrz – meble, oświetlenie, żyrandole itp.

Barcelonę zwiedzaliśmy pieszo, przemieszczając się mieliśmy też okazję podróżować miejskim autobusem co było dla nas kolejną atrakcją, nie wspominając o wspólnej nauce hiszpańskiego z panią pilot, dzięki której poznaliśmy ciekawe zwroty i wyrażenia.

Dzień zakończyliśmy podróżą pociągiem do Santa Susanna, gdzie czekały już na nas pokoje oraz obiadokolacja w hotelu „Alhambra”.

Kolejny dzień przywitał nas słoneczną pogodą i bezchmurnym niebem, więc przeznaczyliśmy go na najpierw na odpoczynek na pięknej piaszczystej plaży a potem wylegiwanie się na leżakach przy hotelowym basenie. Co bardziej niecierpliwi uczestnicy spędzili popołudnie aktywnie zapoznając się z topografią okolicy.

Dzień trzeci to ponownie wizyta w stolicy Katalonii. Najpierw wędrowaliśmy uliczkami Barri Gòtic  – Dzielnicy Gotyckiej. Większość znajdujących się tutaj budynków i ulic powstała w okresie XIII-XV w. Barri Gotic rozciąga się pomiędzy aleją La Rambla i ulicą Via Laietana.
Sercem dzielnicy jest Plac Słońca (Plaça de la Seu), przy którym mieści się Katedra La Seu – św. Eulalii. Centrum dzielnicy dopełnia Plac św. Jakuba (Plaça de Sant Jaume ), na którym znajdują się wspaniały ratusz (Ajuntament) oraz siedziba rady królewskiej. Następnie poszliśmy najbardziej znaną ulicą Barcelony – La Rambla, rozciągającą się od Placu Katalońskiego aż do kolumny Krzysztofa Kolumba, górującej nad barcelońskim portem. Hiszpański poeta Federico Garcia Lorca mawiał: „Rambla to jedyna ulica na świecie, która mogłaby nie mieć końca”.

Potem gratka dla miłośników piłki nożnej i fanów FC Barcelony, czyli wizyta na słynnym stadionie Camp Nou, gdzie mieliśmy okazję wejść do środka za odpowiednią opłatą (26,5 EUR) 
i podziwiać świątynię futbolu oraz nabyć ciekawe pamiątki z tego miejsca.

Pani pilot znalazła też coś dla tych, którzy nie przepadają za futbolem i zabrała ich do zobaczenia Pałacu Królewskiego.

Czwarty dzień naszego pobytu w Hiszpanii znów poświęciliśmy na korzystanie z uroków plażowania, próbowania specjałów miejscowej kuchni i kupowania pamiątek.

Niestety, wszystko, co dobre, szybko się kończy i w niedzielę, 4 czerwca tuż po godzinie 6 rano wymeldowaliśmy się z hotelu, aby udać się na lotnisko El Prat, a stamtąd do Poznania.

Ten wyjazd był nie tylko wielką przygodą ale też spełnieniem marzeń dla wszystkich tych, którzy kochają odkrywanie świata i siebie poprzez podróżowanie.

Gdzie następnym razem…?? Hmm… może … do Szkocji? A jakie są wasze propozycje?

Dominik Muchajer,

tegoroczny absolwent Technikum Logistycznego

>> Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji <<  fot. Magdalena Klimowicz-Maciejko