„Soplicowo – dzień z Panem Tadeuszem”

19 czerwca 2026 | Autor tekstu: Iwona Walczak
19 czerwca w naszej szkole został zorganizowany Dzień Bibliotek, który śmiało można by wpisać do szkolnej kroniki jako „najbardziej szlachecki dzień roku”. Uczniowie liceum, technikum i szkoły branżowej świętowali ten dzień na wiele sposobów. Jedni tworzyli memy o Panu Tadeuszu, inni nagrywali reklamy tej epopei, a jeszcze inni śpiewali piosenkę „Mickiewicz w plecaku”, która z pewnością wprawiłaby wieszcza w niemałe zdumienie. Byli też tacy, którzy — żeby nikt nie miał wątpliwości, że wchodzimy w świat szlacheckich przygód — rozpoczęli dzień od odczytania fragmentu Pana Tadeusza.
Następnie uczniowie rozwiązywali Quest o Panu Tadeuszu, krzyżówki tematyczne i inne zadania nawiązujące do treści książki oraz wykonywali zdjęcia w stylu szlacheckim. Biegali po szkole w poszukiwaniu mrówek, które zgubiła Telimena, a przy okazji przygotowali tekst piosenki o tejże bohaterce — zapewne ku jej wielkiemu zdziwieniu, gdyby mogła to usłyszeć. Kiedy już wszyscy udowodnili, że potrafią myśleć jak Mickiewicz (albo przynajmniej jak ktoś, kto czytał streszczenie), przenieśliśmy się na boisko szkolne, gdzie rozpoczęły się igrzyska szlacheckie. Było polowanie na niedźwiedzia, bieg po miód i inne aktywności, które kiedyś określano jako „sporty”, a dziś jako „proszę uważać, żeby nikt nie złamał nogi”. Na zakończenie igrzysk wszyscy ruszyli dostojnym krokiem i zatańczyli poloneza.
Tak oto minął nasz wyjątkowy dzień pod hasłem: „Soplicowo – dzień z Panem Tadeuszem” I trzeba przyznać — Mickiewicz byłby dumny.
Organizacja: Iwona Walczak, Anna Janelt

A’capite poleca

19 maja 2026 | Autor tekstu: Iwona Walczak
Każda historia zostawia w nas ślad – uczy, wzrusza, potrafi zaprowadzić w najciemniejsze zakątki świata. W książkach można zgubić się na moment, by potem odnaleźć siebie na nowo, książka „My, dzieci z dworca Zoo” jest idealnym przykładem takiej powieści. Przedstawia prawdziwą historię młodej dziewczyny, która bardzo wcześnie trafia w świat uzależnień. Główna bohaterka, Christiane, dorasta w Berlinie i już jako nastoletnia dziewczyna zaczyna eksperymentować z narkotykami, co szybko prowadzi ją do uzależnienia od heroiny. Książka w bardzo poruszający i wstrząsający sposób pokazuje, jak łatwo można stracić kontrolę nad własnym życiem. Największym atutem tej książki jest to, że jest ona oparta na prawdziwych wydarzeniach. Nie jest to fikcja literacka, jest to życie młodej dziewczyny, która pogubiła się w życiu. Historia jest naprawdę poruszająca i zmusza do refleksji. Pokazuje jak duży wpływ na człowieka wnosi środowisko w którym żyje. „My, dzieci z dworca Zoo” to książka trudna, ale bardzo potrzebna. Uczy empatii, ostrzega przed konsekwencjami podejmowanych decyzji i na długo pozostaje w pamięci.
Polecam, Laura Raniś

A’capite poleca

5 grudnia 2025 | Autor tekstu: Iwona Walczak
„Policjanci bez munduru” Katarzyny Puzyńskiej to książka, którą czyta się jak kryminał – tylko że bohaterowie nie mają czasu na literackie zwroty akcji, bo muszą gonić złodziei, rozpracowywać gangi i tłumaczyć się przełożonym. A przy tym opowiadają o swojej pracy tak szczerze, że momentami można się śmiać, płakać i… trochę bać. Książka jest zbiorem wywiadów z policjantami kryminalnymi, CBŚ, medykiem sądowym i psychologiem policyjnym. Wątki się przeplatają bo jest to nieuniknione, żeby jakiś policjant nie wspomniał np. o relacji z prokuratorem czy medykiem robiącym sekcję. Książka jest autentyczna, są odniesienia do prawdziwych sytuacji, do wydarzeń historycznych i pokazuje, że policjant to nie Batman, który rozwiąże każdy problem, ale musi każdego dnia mierzyć się z nową sytuacją i walczyć  – często bardziej z biurokracją niż z przestępcami.
Joanna Czapczyk